piątek, 4 listopada 2016

Kilka słów o konferencji "Serce Dawida 24/7"

Z radością dzielimy się z Wami kilkoma świadectwami po konferencji "Serce Dawida 24/7". 


"Chociaż spędziłam większość czasu konferencji za parawanem, czyli na posłudze proroczej, to jednak fragmenty nauczań i uwielbienia, które udało mi się usłyszeć, a także to, co przez słowo prorocze Bóg mówił do uczestników konferencji, głęboko mnie poruszyło. Chciałabym powiedzieć o dwóch rzeczach:
1) podczas posługi proroczej miałam wrażenie, że Bóg mówi do Kościoła, który jest na nowym poziomie, w miejscu wołania o więcej i gorliwego przygotowywania drogi Panu. Bóg jakby mówił „Widzę Was, Waszą gorliwość o moje dzieła, widzę Wasze wołanie, Wasze poświęcenie, Waszą desperację i gotowość”. Są już robotnicy, dzisiaj jeszcze może pracujący w ukryciu i w mozole, ale ich praca objawi się jako niezwykle istotna – jak praca kopiącego, który przygotowuje grunt pod fundament budynku.
2) z ukrycia wyszli również liderzy uwielbienia – na co dzień wiernie służący w domach modlitwy i wspólnotach, w prawie pustych pomieszczeniach, często nieznani, ale poświęceni i szukający gorliwie Jezusa – prowadzili nas jak Oblubienicę na spotkanie z Oblubieńcem.

Dziękuję Dorocie, Kacprowi, Mai, Esterze, Sarze i wszystkim innym, którzy są świadectwem tego, że warto poświęcić wszystko i siedzieć u stóp Jezusa i że nie można gardzić dniem małych początków."

Sylwia



"Znamienną sprawą było to, że mogliśmy widzieć kościół gromadzący się w jedności, aby wielbić Pana. Osoby z różnych wspólnot i kościołów, świeccy i konsekrowani, liderzy i ci, którzy znają Pana od niedawna chwalili Boga w radości i oddaniu. Konferencja na pewno była potężną mocą jednoczącą dla Kościoła w Polsce.

Przywilejem dla mnie było móc służyć Kościołowi darem modlitwy, czy rozmowy. Jakżeż wielkie są potrzeby tych, których Pan przyprowadził. Cieszę się z każdej osoby, która mogła zostać zachęcona, uzdrowiona, czy w jakikolwiek inny sposób dotknięta przez Pana."

Ewa



"Wyobraźcie sobie około 1400 ludzi szukających Boga w jednym miejscu, z różnych wspólnot katolickich i protestanckich, zgromadzonych w Jednym Duchu, którzy przyjechali, aby wspólnie oddać chwałę Temu Jedynemu, który jest godzien chwały i uwielbienia, tego który jest godzien całej uwagi świata, Jezusowi Chrystusowi. Wyobraźcie sobie manifestację Bożego Królestwa - cuda i uzdrowienia - które działy się podczas konferencji.

Podczas konferencji widziałam, jak Bóg rozpala ogniem i jednoczy swój kościół, przygotowując go, aby był Jego głosem i rękami dla tego kraju. Wierzę, że Bóg czyni nową rzecz dla Polski i że to co widzieliśmy podczas konferencji jest tylko początkiem tego, co On przygotował."

Monika





"Szczerze mówiąc, nie planowalam jechać na konferencję „Serce Dawida. Nawet nie specjalnie interesowałam się tym wydarzeniem. Jednak Bóg miał inny plan.
Ostatnio miałam wrażenie, że tak rzadko Go słyszę. Miałam w ubiegłych miesiącach trochę nieprzyjemnych wydarzeń w moim życiu prywatnym i czułam, jak ich wspomnienia opadły na mnie niczym czarny popiół, którego nie byłam w stanie strzepnąć. Wołałam do Niego, by coś zrobił. Były to krótkie modlitwy, ale szczere, na więcej nie było mnie stać. I Jezus je słyszał i odpowiedział.

Odkąd tylko weszłam na halę, w której odbywała się konferencja, czułam, że to jest TO miejsce. Że On jest z nami. Nie chciałam stamtąd wychodzić. Płynęła modlitwa i uwielbienie z ust ponad tysiąca ludzi, a żywe, uzdrawiające wody, które wypływają z Jego tronu niosły nam odswieźenie, ożywienie, pokój i odnawiały radość ze zbawienia. Czułam, jak Bóg ożywia to, co umarło we mnie, jak zachęca mnie dając odczuć, że On nie stracił kontroli, że On widzi i słyszy i że On zwycięża, zawsze.


Rzadko mam okazję uczestniczyć w spotkaniach, gdzie zgromadzone jest tyle osób z Kościoła katolickiego. Było to dla mnie niezwykle poruszające doświadczenie. Czułam to, że kiedy Duch Boży wyleje się na nasz kraj, to nie będzie miało znaczenia, czy ktoś jest Pawłowy czy Apollosowy, ponieważ Bóg jest ponad tym wszystkim. Jego chwały nic nie zatrzyma i będzie liczyć się tylko imię Jezus. Jest tak niesamowita moc, kiedy stajemy razem, by uwielbiać imię Jezusa Chrystusa. Moim marzeniem jest, by za rok ponownie zgromadzili się ludzie z róznych kościołów, byśmy mogli razem wołać, by Jezus przyszedł i odnowił oblicze naszego kraju.

Spotkałam tam mojego znajomego i miałam okazję modlić się o uzdrowienia Jego stóp. Zmagał się już od jakiegoś czasu z bólem. 
Jezus go dotknał i ból całkowiecie odszedł. Halleluja!!!"
Beata 





























niedziela, 4 września 2016

Uczta

Co czujecie, szykując posiłek dla siebie, dla swojej rodziny, swoich przyjaciół? Radość, szczęście, satysfakcję, zmęczenie, znużenie, irytację? Ja doświadczałam każdego z tych uczuć. Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że nawet zwykłe wydawałoby się przygotowanie kolacji po męczącym dniu można postrzegać jako prorocze wejrzenie w to, jaki jest Bóg, co czyni i co wkrótce nastąpi. A wszystko za sprawą lektury książki "Życie wspólne" Dietrich Bonhoeffer. Przeczytajcie sami ten fragment:

"Cóż to znaczy: rozpoznać Jezusa Chrystusa nad darami na stole? Po pierwsze znaczy to: rozpoznać Jezusa jako dawcę wszystkich darów, jako Pana i Stwórcę tego naszego świata razem z Ojcem i Duchem Świętym. "Pobłogosław, co nam dajesz" [40] - modli się dlatego wspólnota przy stole i wyznaje przez to odwieczne Bóstwo Jezusa Chrystusa. Po drugie: wspólnota uświadamia sobie, ze wszystkie dary ziemskie dane są jej jedynie ze względu na Chrystusa, podobnie jak cały świat istnieje tylko z powodu Jezusa, Jego słowa i Jego nauki. On jest prawdziwym chlebem życia; On jest nie tylko dawcą, lecz także darem, i wszystkie ziemskie dary istnieją ze względu na Niego. Tylko dlatego, że słowo pochodzi od Jezusa Chrystusa i natrafia na wiarę, a wiara nasza jeszcze nie jest doskonała, Bóg w swej cierpliwości zachowuje nas dzięki swoim dobrym darom. Dlatego chrześcijańska wspólnota zebrana przy stole modli się słowami Lutra: "Panie Boże, umiłowany Ojcze niebieski, pobłogosław nas i te Twoje dary, które z Twej łaskawej dobroci spożywać będziemy przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Amen" [41], i wyznaje przez to, iż Jezus Chrystus jest Bożym pośrednikiem i Zbawicielem. Po trzecie: wspólnota Jezusa wierzy, że jej Pan chce być obecny tam, gdzie się Go o to prosi. Dlatego modli się: "Przyjdź, Panie Jezu, bądź naszym gościem"

Wspólnota stołu jest czymś świątecznym. Jest jakimś - pośrodku pracy powszedniej - wciąż na nowo nam ofiarowanym wspomnieniem odpoczynku Boga po Jego pracy, wspomnieniem szabatu jako sensu i celu całego tygodnia i jego trudów. Życie nasze nie składa się tylko z mozołu i pracy, lecz jest także pokrzepieniem i radością z dobroci Boga. My pracujemy, ale Bóg nas żywi i utrzymuje. I to jest powód do tego, aby świętować (...) Bóg wzywa nas poprzez codzienny posiłek do radości, do świętowania pośrodku dnia powszedniego."


Teraz, szykując posiłki - jak żmudne i banalne i powtarzalne by się to nie wydawało - rozmyślam o tym, że kiedyś sam Bóg przygotuje dla nas ucztę i będziemy go wtedy oglądać twarzą w twarz. (Iz 25,6-7)


środa, 6 lipca 2016

Biadania moje zmieniłeś mi w taniec

Chciałam podzielić się z wami tym jak Bóg przyszedł z uwolnieniem dla mojego ciała i ducha na obozie "Poświęceni Panu. Cuda i znaki Jego obecności". 



Część z was pewnie zauważyła, że na obozie tańczyłam z flagami podczas uwielbienia. Odważyłam się na to po raz pierwszy, nigdy wcześniej nie miałam w rękach flag. Nie zajmuję się tańcem zawodowo, można powiedzieć, że wogóle się nim nie zajmuje. Od małego bardzo lubiłam tańczyć, miałam do tego dryg ale i słomiany zapał. Przez krótki czas chodziłam na tańce ludowe, poźniej trochę break dance, miesiąc tańca współczesnego ale wtedy bardzo mi się nie podobał, najczęściej tańczyłam więc w domu przed telewizorem ;)

Często chodziłam z myślą, że zmarnowałam talent, który otrzymałam od Taty Niebieskiego. On jednak upomniał się o niego. Od jakiegoś czasu składał mi w sercu myśl "weź flagi i tańcz dla Mnie, ogłaszaj moje Królestwo". Ja oczywiście miałam milion powodów, by tego nie robić: "No co Ty Boże, ale żeś wymyślił, nie widzisz ilu jest tu ludzi. Daj spokój, przecież nigdy w rękach nie miałam flag. Co niby miałabym z nimi zrobić? Jeszcze się będą patrzeć, jak koślawo nimi macham. Może jeszcze nie teraz". Ta rozmowa powtarzała się wiele razy na różnych modlitwach czy konferencjach.

Jednak Bóg ma swoje drogi i sposoby, by dotrzeć do człowieka. Kiedy przyjechałam na obóz dowiedziałam się, że tego samego dnia są warsztaty z flagami i postanowiłam w nich uczestniczyć. Zdążyłam na 10 min przed końcem, ale udało mi się dowiedzieć, że kolory nie są przypadkowe, każdy ma swoje znaczenie. Drugiego dnia warsztatów dotarłam w momencie, kiedy już uczestnicy flagowali. Zapytałam Małgosi, czy można się dołączyć, powiedziała, że zaraz będzie przerwa i wejdę na drugą turę, więc usiadłam i czekałam na swoją kolej. W czasie czekania miałam w sercu pragnienie, by wziąć czerwoną flagę. Przerwa jednak nie następowała, aż nagle podeszła Małgosia i mówiąc, że jednak nie robią przerwy, wręczyła mi flagę - o jakim kolorze??? - właśnie czerwonym :) Byłam tym poruszona.

Po tych warsztatach, po raz pierwszy w życiu, odważyłam się wziąć flagi na modlitwie, by prowadzona przed Ducha Świętego oddać chwałę Najwyższemu, by ogłaszać Jego Królestwo, Jego uzdrowienie, Jego Miłość, doskonałą ofiarę.

Chwała Panu!!! Temu, który uwolnił moje ciało i ducha do tańca. Odtąd uwielbiać Cię będę całą sobą, nie tylko słowem, nie tylko dźwiękiem, ale każdym swym ruchem. Bo godny jesteś tego Panie, Ty jedynie masz moc, by uwalniać, uzdrawiać, by czynić szczęśliwym.

Dziękuję dziewczynom, które prowadziły te warsztaty. Małgosia, Jola, Aga dziękuję wam, to było Boże dzieło.

Biadania moje zmieniłeś mi w taniec;

wór mi rozwiązałeś, opasałeś mnie radością,

by moje serce, nie milknąc, psalm Tobie śpiewało.

Boże mój, Panie, będę Cię wysławiał na wieki.

Psalm 30,12-13 


Justyna Wojciechowska




wtorek, 31 maja 2016

Módlmy się o Izrael - Konferencja Modlitewna z Marianną Gol

W jakim miejscu jest dzisiaj naród wybrany? Dlaczego dzisiaj Bóg w szczególny sposób wzywa Kościół do modlitwy o Izrael?

Marianna Gol z Izraela w czasie konferencji 21 maja mówiła o ukrytej przed Izraelem twarzy Boga i ofierze Jezusa, która zniosła wszelki podział i uczyniła Izrael i pogan jednym Ciałem, trzodą Pana, Jego Królestwem.

W Pwt 31:16-18 Bóg zapowiedział, że wobec grzechu Izraela zasłoni przed nim swoją twarz. Dzisiaj Izrael, choć jest chory z miłości, nie rozpoznaje twarzy Boga w twarzy Jezusa. Jednocześnie Bóg objawił swoją wierność i sprawił, że powstało państwo Izrael, w którym gromadzi swój lud - zgodnie ze swoją obietnicą. To znak, że Jego przyjście jest bliskie i że już nie będzie zakrywał twarzy przed swoim ludem.

Wybranie przynosi ze sobą odpowiedzialność. W wybraniu Izraela nie chodzi o jego wyjątkowość, ale o cel. Bóg wybrał Izrael, aby dotrzeć do narodów. Celem i pragnieniem Boga jest jedno Królestwo Żydów i narodów, pod rządami Króla Izraela.

Jako wystawiennicy, uwielbiający i kochający Boga, czujmy się zaproszeni do tego, aby już dzisiaj proroczo żyć w przyszłym Królestwie razem z Izraelem. I właśnie dlatego przyjmijmy również zaproszenie do modlitwy o Izrael, o jego nawrócenie i przyśpieszenie dnia przyjścia Pana i nastania Jego Królestwa.

Gorąco zachęcam do wysłuchania nauczań Marianny:
http://www.dommodlitwy.info/study/n24.nsf/pub/D1D6049876249921C1257FBD003232D3?open

Marianna Gol
Dorastała w Petersburgu w Rosji, gdzie w 1991 roku uwierzyła w Jezusa. W roku 1992 Pan wezwał ją do pełnoetatowej posługi, a w 1997 przeprowadziła się na stałe do Izraela.
Powołanie Marianny to posługa w uwielbieniu, modlitwie i wstawiennictwie, wyposażanie Ciała Chrystusa na czas wielkiego żniwa i docieranie do najuboższych z zaproszeniem na nadchodzącą ucztę Baranka.
Od 1999 roku Marianna jest zaangażowana w międzynarodową, ekumeniczną służbę „Maranatha Family” koncentrującą się na przygotowaniu kościoła i Izraela na powtórne przyjścia Jezusa.
W 2004 roku rozpoczęła w Izraelu służbę pod nazwą "Afikim BaNegev" (Strumienie na pustyni), której celem jest pomoc najuboższym i najbardziej potrzebującym, szczególnie samotnym matkom i sierotom.










poniedziałek, 4 kwietnia 2016

5 lat codziennej modlitwy




Tak - to dziś obchodzimy 5 rocznicę codziennej modlitwy we Wrocławiu i Warszawie!

Tak jak wielkim cudem było jej rozpoczęcie, tak jeszcze większym cudem jest jej kontynuacja, bo codzienność potrafi być zaskakująca w każdą stronę: od zachwytu po znużenie i rozczarowanie.

Zaczęliśmy dosyć nieoczekiwanie - ku zaskoczeniu wszystkich nas, znaleźli się LUDZIE, którzy zachwycili się ideą codziennej modlitwy.
Wydawało się, że największym problemem będą pieniądze - bo przecież koszty takiego przedsięwzięcia są ogromne!
Bardzo szybko jednak okazało się, że wszystko zaczyna i kończy się na LUDZIACH!

I tak zaczęliśmy w piwnicy na Kruszwickiej 40 godzinami modlitwy w tygodniu, z 6-ścioma misjonarzami - wstawiennikami i całą grupą wolontariuszy, którzy dołączali do zespołów uwielbienia.
Nasze dni upływały na adoracji Boga i wstawiennictwie za miasto, kraj, Kościół, Izrael, świat…

Przeżywaliśmy wielkie chwile uniesienia, kiedy Bóg pozwalał nam doświadczać Jego Obecności, ale także wielkie chwile prób i kryzysów.
Były łzy wzruszenia i łzy smutku, pełna sala modlących się ludzi i sam zespół prowadzący modlitwę, był czas budowania i czas burzenia, czas rodzenia i umierania - przeżyliśmy tak wiele…

Tak wiele ludzi przewinęło się przez to miejsce, których dziś już nie ma a których wspominamy ciepło i odczuwamy ich wielki brak: Ania, Alicja, Alina, Artur, Beata, Brygida, Krzysiek, Łukasz, Łukasz, Małgosia, Mateusz, Marta, Robert, Zenek, Zyta…


 


A jednak trwamy, bo wierzymy, że kto wytrwa do końca…

Dziś już nie w piwnicy na Kruszwickiej, ale w sali na Ostrowiu Tumskim - w samym sercu naszego miasta - modlimy się, śpiewamy na chwałę Boga, jedną ręką budujemy, drugą walczymy, w słońcu i mrozie, w czasie dobrym i złym.

Zmieniły się prezydenci, premierzy, sejm, senat - a my ciągle trwamy za nich na modlitwie, mając nadzieję, że będą służyli Bogu.
Mamy potężne świadectwa działania Boga i Jego odpowiedzi na nasze wołanie, ale mamy też takie tematy, że modlimy się jakbyśmy walili głową w mur…

Większość czasu spędzamy w samotności - bo w końcu wstawiennicy to aktorzy "drugiego planu" - ale nie zniechęcamy się!

Nasi bohaterowie - ludzie wiary: Adriene, Agata, Agnieszka, Ania, Antoni, Benek, Daniel, Dominik, Ewa, Ewa, Filip, Jarosław, Jeremiasz, Justyna, Justynka, Kuba, Lew, Marcin, Marek, Maria, Marysia, Mirka, Monika, Monika, Natalia, Natalia, Nela, Paweł, Robert, Sylwia, Tomasz, Wiesia, Wojciech, Zoe, Zosia - chwała Bogu za nich!

Jeżeli w tym miejscu spodziewasz się odpowiedzi na pytanie co dały nasze modlitwy, to odpowiedzą niech będą słowa samego Jezusa:

A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? (Łk 18:7)
Ja osobiście mam nadzieję, że kiedyś, kiedy staniemy przed Obliczem Tego, którego oczy są jak płomienie ognia zobaczymy i zrozumiemy to, bo dziś podtrzymuje nas wiara w to, że
Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego (Jk 5:16)

środa, 2 marca 2016

Dlaczego modlimy się o zakończenie handlu ludźmi?


Jak już pewnie wiecie, postanowiliśmy czas Wielkiego Postu poświęcić na modlitwę o zakończenie handlu ludźmi na świecie i w Polsce.  
Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy"(Iz 58:6-7).
Handel ludźmi to forma współczesnego niewolnictwa. Obecnie na świecie jest więcej niewolników niż było przez 400 lat trwania transatlantyckiego handlu niewolnikami. 21-36 mln ludzi jest zmuszanych do ciężkiej pracy, prostytucji, wykorzystywanych jako dawcy organów. W 80 % przypadków handel ludźmi ma na celu wykorzystanie seksualne. Prawie 50% ofiar to kobiety, wzrasta też ilość dzieci. Ze względu na olbrzymią zyskowność handel ludźmi stał się najszybciej rozwijająca się forma przestępczości. (źródło: youcanfreeus.pl , www.undoc.org)




Mając świadomość tych zatrważających faktów i cierpienia milionów ludzi, nie załamujmy rąk, ale nieustannie wołajmy do Boga o wolność dla jeńców i przebudzenie dla tych, którzy czynią nieprawość. Wierzymy, że Bóg nas wzywa do modlitwy po to, aby na nią odpowiedzieć.

Modlitwa wstawiennicza jest wypełnieniem przykazania miłości wzajemnej. Wstawiennictwo to poświęcenie dla Boga i dla innych. Stajemy przed Bogiem poświęcając nasz czas i nasze siły modląc się o tych, którzy potrzebują Bożej interwencji. Modlitwa wstawiennicza jest modlitwą nieegoistyczną, skierowaną na służenie innym.
Ty usta otwórz dla niemych, na sąd dla godnych litości, rządź uczciwie i usta swe otwórz, obroń uciemiężonych i biednych! (Prz 31:8)
Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz. (Jak 4:2-3)
Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6:36)







niedziela, 14 lutego 2016

Warsztaty Harp&Bowl w Poznaniu




W zeszłym tygodniu mieliśmy zaszczyt dzielić się naszą wiedzą i doświadczeniem w prowadzeniu modlitwy wg modelu Harp&Bowl ze wspólnotą Dom Modlitwy – Poznań 24/7. W zasadzie to i zaszczyt i ogromna radość – to kolejna poważna inicjatywa modlitewna w Polsce!!! Spotkanie zgromadziło ok. 70 osób z Poznania i z okolic, spragnionych nieustannej modlitwy i uwielbienia. Spotkaliśmy ludzi pełnych pasji dla Boga i gorliwych w wypełnianiu Jego woli, a w dodatku bardzo dobrze zorganizowanych :-).

Model Harp&Bowl (pol. Harfa i Czasza), opracowany w IHOP w Kansas City, jest praktycznym narzędziem, które pomaga prowadzić modlitwę i uwielbienie nawet nieustannie, angażując w to wszystkich zgromadzonych na spotkaniu, łącznie z dziećmi. Jako dom modlitwy bardzo chętnie przekazujemy nasze doświadczenie w tej dziedzinie, bo wiemy, że ten model bardzo dobrze się sprawdza.

Spotkanie miało robocze hasło: „Uwielbienie 24/7 - po co, dlaczego, jak?” i wychodząc od stworzenia świata, przez osobę Jezusa i nieustanne uwielbienie w niebie, dotarliśmy do modelu Harp&Bowl, który przerobiliśmy z uczestnikami spotkania i w teorii i w praktyce :-)

Niezwykle istotne były zajęcia dla dzieci, które uczyły się adorować Boga i modlić się wstawienniczo właśnie w modelu Harp&Bowl. Najmłodsi najpierw modlili się modlitwą adoracji Jezusa z 1 Kor 1,15, a potem modlili się o swoich rówieśników i rodziców, śpiewając przy tym Słowo Boże. Jesteśmy dumni z małych Poznaniaków!

Serdecznie pozdrawiamy Poznań 24/7!!!!!

wtorek, 9 lutego 2016

Oto mój sługa, którego podtrzymuje.


Oto mój Sługa, którego podtrzymuję. Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął; On przyniesie narodom Prawo.  (Iz 42:1).

W wielu miejscach w Biblii jest mowa o tym, że Jezus jest tym Jedynym, szczególnym, wybranym i umiłowanym. Ojciec mówi o Jezusie, że jest Jego synem umiłowanym, w którym On sam ma upodobanie, i nam nakazuje - Jego słuchajcie. Powyższy fragment jest starotestamentową zapowiedzią Bożego sługi. Takiej postaci, w której Bóg będzie miał absolutne upodobanie, bo Sługa ten będzie Ojcu całkowicie posłuszny: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. (J 5:19) Widać więc, że Jezus jest ściśle związany z Ojcem, z Bogiem. Za słowem Sługa kryje się coś więcej, niż tylko nakaz Ojca, któremu Syn jest poddany. To poddaństwo jest pragnieniem, które wypływa z tego czego sam Ojciec pragnie: Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca. (J 10:17-18)
Jezus jest tym, którego Bóg podtrzymuje, dlatego, że jest zależny od Niego. Każde działanie, które podejmuje jest ze względu na Ojca, na Jego wolę. Żyje w doskonałej jedności i poddaniu, które na dodatek czyni z własnej woli. 
Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. (J 17:21-23)
Jezus trwa w ciągłej relacji z Bogiem, jest z Nim Jedno. Jest wzorem jedności, również jedności braci. Jezus modli się, prosząc Ojca, aby Kościół - Jego ciało, żyło w jedności, Ci wszyscy, których Bóg dał Jezusowi. Jedność staje się świadectwem dla świata, tego że Jezus przychodzi od Ojca. Kiedy Kościół żyje w jedności wskazuje na Jezusa, a Ten na Ojca. 

Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami.  (Iz 53:12)


poniedziałek, 18 stycznia 2016

Konferencja "Mehr" w Domu Modlitwy w Augsburgu



Czy słyszeliście już o konferencji "Mehr"? 

A o domu modlitwy w "Gebetshaus" Augsburgu? Jeżeli nie dotarła do Was informacja o tym niezwykłym miejscu, to śpieszę donieść, że jest to prawdopodobnie jedyne (przynajmniej na razie :-) miejsce w Europie, gdzie trwa nieustanna modlitwa 24/7, podtrzymywana przez osoby z różnych denominacji!
Od 5 lat dom modlitwy w Augsburgu organizuje konferencję "Mehr" (niem. "Więcej"). Z roku na rok konferencja gromadzi coraz więcej ludzi (w tym roku ok. 6000), w różnym wieku i z różnych części Niemiec i Europy, ale co najistotniejsze, z różnych kościołów i wyznań, pragnących "Więcej" Boga i Jego obecności.
W tym roku mieliśmy przywilej po raz kolejny uczestniczyć w tej konferencji. Mogliśmy posłuchać nauczań m.in. Heidi Baker (raczej nie trzeba przedstawiać :-)), Pete'a Greiga (założyciela ruchu "24-7"), bp Stefana Ostera i lidera domu modlitwy w Augsburgu - Johannesa Hartla.
Jak każda dobra konferencja, ta również zapewniała nadmiar wrażeń i masę nowej wiedzy, dlatego poniżej wypunktowałam te rzeczy, które najbardziej mnie poruszyły:

W czasie całej konferencji uwielbienie trwało właściwie cały czas, z przerwami na nauczania, nabożeństwa i ciszę nocną. Naprawdę, żal było opuszczać główną salę w czasie przerwy obiadowej! To trwanie na wspólnym uwielbieniu i modlitwie Słowem odzwierciedla charakter ruchu modlitewnego i domu modlitwy "Gebetshaus". Oczywiście, równolegle w samym domu modlitwy uwielbienie trwało nieustannie (naprawdę nie wiem, jak im się to udało zorganizować, skoro sama konferencja pochłaniała tyle czasu i wysiłku).

W trakcie konferencji odbywały się msze katolickie i nabożeństwa ewangelickie  - niesamowite, prawda?!

Heidi Baker podzieliła się "rozpalającymi" świadectwami ze swojej posługi i ze swojego życia. Jedno jej stwierdzenie naprawdę rozłożyło mnie na łopatki - w naszym życiu, we wszystkim, co robimy, obowiązuje podstawowa prawda: ani ty, ani ja nie jesteśmy Bogiem - to Bóg jest Bogiem, hura! Heidi jest niesamowita :-)

„Słowo „miłość" jest prawdopodobnie, obok słowa "Bóg",  jednym z najbardziej nadużywanych i źle rozumianych słów." Bp Stefan Oster

"O wiele ważniejsze jest  trwanie w Bożej Obecności, niż otrzymanie odpowiedzi na wszystkie nasze modlitwy." Pete Greig

Johannes Hartl zwrócił uwagę na fragment Mt. 6,5-6 i Ps 32,8, które mówią o życiu pod Bożym spojrzeniem. Jezus w Ewangelii Mateusza mówiąc o tym, jak mamy się modlić, jasno wskazuje,  że nie mamy podobać się ludziom, ale mamy podobać się Ojcu.

Zachęcam  do odwiedzenia strony domu modlitwy w Augsburgu: www.gebetshaus.org oraz do obejrzenia filmików z konferencji:

czwartek, 31 grudnia 2015

Konferencja Chwalebny Adwent Chrystusa

Przed Świętami Bożego Narodzenia gościliśmy na konferencji ks. Petera Hockena oraz ks. Mariusza Rosika. Konferencja przypadała na czas adwentu i też w tym obszarze tematycznym pozostawaliśmy:  wypatrywanie tego, co ma przyjść, wołanie Ducha "Panie Jezu, przyjdź". Dobrze też było posłuchać o różnych koncepcjach dotyczących spraw ostatecznych w tradycji judeochrześcijańskiej. 







środa, 25 listopada 2015

Jak można spędzić adwent z dziećmi?

Święta Bożego Narodzenia już (dopiero?) za miesiąc, a wszystko naokoło nas już nam o nich przypomina. Tylko o czym dokładnie? O prezentach? Choince? Ozdobach? Ciastkach? Pierogach? Wszystko to miłe, oświetlone miasta wyglądają pięknie, unoszący się wokoło zapach cynamonu, imbiru i cytrusów przywołuje miłe skojarzenia. My w tym czasie razem z dziećmi szykujemy między innymi kalendarz adwentowy. Poza słodyczami, drobnymi podarunkami czy wspólnymi zadaniami do wykonania, jak pieczenie ciasteczek czy szykowanie ozdób na choinkę, znajdą tam coś jeszcze, coś dużo ważniejszego. Przede wszystkim chcemy przybliżyć im istotę świąt Bożego Narodzenia - tego, że Słowo stało się ciałem i zamieszkało pośród ludzi, a także to, czym jest adwent - oczekiwaniem na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa. Dlatego też każdego dnia w naszym kalendarzu adwentowym dzieci znajdują też werset do wspólnego przeczytania - raz jest to fragment z Ewangelii mówiący o narodzinach Jezusa, kiedy indziej jest to coś z księgi Izajasza lub Apokalipsy mówiące o powtórnym przyjściu Pana. Przeczytane razem wersety są doskonałym początkiem rozmowy z dziećmi,  a także bazą do wykonania wspólnej pracy plastycznej. Do rozpoczęcia adwentu zostało jeszcze kilka dni - może i Wy przygotujecie takie kalendarze dla siebie i dla Waszych dzieci?




środa, 18 listopada 2015

Adwent? O co tak na prawdę chodzi?


To łacińskie słowo ma swoje korzenie w greckim słowie, które większość z nas dobrze zna - parousia, czyli paruzja. W języku polskim oddają to dobrze słowa: obecność, przyjście, pojawienie się czy wizytacja.
Ile razy ten chleb spożywamy i pijemy z tego kielicha, głosimy śmierć Twoją Panie, oczekując Twego przyjścia w chwale…
Chrystus umarł, Chrystus zmartwychwstał, Chrystus powróci…
  • Kiedy powróci?
  • Jak powróci
  • Po co powróci? lub inaczej Kiedy powróci, co będzie dalej?
  1. okres wielkiego ucisku, jakiego nie było od początku świata i wielkich, kosmicznych wydarzeń poprzedzający paruzję (Mt 24:21, Łk 21:23-28) - w którym Kościół czeka ostateczna próba (KKK 673-674)
  1. Nawrócenie Izraela (Rz 11:26)
  1. pojawienie się człowieka grzechu (Niegodziwca) - czyli Antychrysta, którego sam Jezus zgładzi tchnieniem swych ust w czasie swego przyjścia (2 Tes 2:8).
Skoro to wszystko w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakimi winniście być wy w świętym postępowaniu i pobożności, gdy oczekujecie i staracie się przyśpieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo zapalone pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią (2 P 3:10-12)
  • wszystkie obietnice dane Izraelowi w ST (a więc pośrednio także i nam) dotyczyły królestwa Mesjańskiego tu, na ziemi (np. Ps 2, Iz 9:6)
  • NT zdaje się podtrzymywać te obietnice (np. Ap 21 - miasto zstępuje na ziemię, Jezus przychodzi na ziemię, w przypowieściach nagrodą dla wiernych sług jest panowanie nad miastami - Łk 19:12)
  • Paweł sugeruje nam, że chodzi o dwa etapy: pierwszy okres, w którym wszystko zostanie poddane Jezusowi (Apokalipsa nazywa to Milenium, co z kolei zgodne jest z Ps 110:1), który wraz z wybranymi przygotuje świat na ostateczność, w której wszystko zostanie poddane Ojcu (1 Kor 15:22-28)
  • Bóg odnowi wszystkie rzeczy i dokona aktu nowego stworzenia (Mt 19:28 - użyte tu greckie słowo palingenesia składa się z dwóch słów palin = nowe i genesia = stworzenie)
  • ani oko nie widziało ani ucho nie słyszało, co w nim Bóg przygotował dla nas (1 Kor 2:9)
  • śmierci już odtąd nie będzie, ani smutku, ani żałoby (Ap 21:4)
  • Bóg będzie wszystkim we wszystkich (1 Kor 15:28)
  • niebo połączy się ostatecznie z ziemią, to co widzialne z tym, co niewidzialne (Kol 1:20, Ap 21)
  • wola Boża będzie się pełniła w sposób doskonały, tak jak dziś pełni się w Niebie (Mt 6:10)
  • święci będą jaśnieli jak gwiazdy i królowali wraz z Jezusem (Dn 12:3, Ap 2:26-27)

Konkluzja:

Kto posłyszy, co Duch mówi do Kościoła, niech powie Maranatha i zacznie żyć świętym życiem, aby jak najszybciej Jezus powrócił.
Nawróćmy się i czuwajmy, aby nasze serca nie było ociężałe na wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na nas znienacka jak złodziej…

Na kogo pojawienie się czy wizytację więc czekamy w czasie adwentu?

Otóż wielowiekowa tradycja przez pierwsze 16 dni każe oczekiwać i przygotowywać się na powtórne przybycie Jezusa
Natomiast kolejne dni, poświęcone są przygotowaniu na obchody Bożego narodzenia - czyli tajemnicy Słowa, które stało się ciałem.

Zajmijmy się dziś jednak tym pierwszym okresem adwentu, czyli oczekiwaniem na powtórne przyjście Jezusa…

Przede wszystkim ważne jest powiedzenie sobie, że lepsze jest słowo paruzja niż koniec świata. Dlaczego?
Bo Jezus obiecał przyjść do nas tu - na ziemię. Dobrze oddają to teksty modlitw wypowiadanych podczas Eucharystii:
Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale…
Wszystkie one wraz z licznymi tekstami biblijnymi mówią wyraźnie, że Jezus powróci. Gdzie powróci? Oczywiście na ziemię - taka jest nasza wiara, choć Credo, czyli wyznanie tej wiary, temat ten  traktuje dosyć lakonicznie jednym tylko zdaniem:
…oczekujemy wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie.
Powstają więc trzy ważne pytania, które wynikają z faktu powrotu Jezusa na ziemie:


Na pytanie pierwsze odpowiedzi próbowało udzielić już wiele mądrych ludzi i wielu szaleńców, którzy - z marnym skutkiem - przepowiadali przyszłość.
Zdaje się, że dokładnie kilka dni temu, czyli 25.11.2015 miał nastąpić koniec świata wg. przepowiedni Nostradamusa, a w grudniu 2012 według kalendarza Majów…

Coż - mamy 29 listopada 2015 i świat dalej istnieje i ma się jeszcze nie najgorzej (bo nie można powiedzieć, że dobrze!).

Wielu chrześcijan odpowiada na to pytanie w sposób bardzo prosty: nie wiadomo, kiedy to się stanie - wie to tylko Ojciec. I tu kończy się ich rozważanie.
Odpowiedź oczywiście biblijna, wynikająca ze słów samego Jezusa:
Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec. (Mk 13:32)
Czy jednak zdanie to powinno kończyć nasze poszukiwania i rozmyślanie nad tematem paruzji?

Nikoniecznie, bo w Słowie Bożym są inne, liczne fragmenty, które dają nam pewne wskazówki - niestety bez podania daty :)

Kiedy już to nastąpi, wiemy, możemy zacząć się cieszyć bo:
A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie (Łk 21:28)

Zostaje oczywiście pytanie, kiedy się to wszystko zacznie dziać i tu odpowiedź jest trochę zaskakująca: to zależy także i od nas - od Kościoła!
Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo ze świstem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną znalezione.

Fragment ten mówi wyraźnie, że przez nasze modlitwy i święte życie, czas ten można przyśpieszyć! Czy stoi to w sprzeczności ze słowami Jezusa, że nikt nie zna dnia ani godziny tylko Ojciec? Oczywiście, że nie, bo Ojciec zna dokładną datę nawet, kiedy uda nam się ją przybliżyć - On wie wszystko!

Zgadza się to także ze słowami Jezusa, które świadczą o zmienności czasu paruzji:
Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony (Mt 24:22)
Wiele więc zależy od nas - od Kościoła: naszym zadaniem jest wołanie o Jego jak najszybszy powrót
…bo Duch i Oblubienica mówią „Przyjdź!” (Ap 22:17)

Odpowiedź na drugie pytanie nie jest w sumie skomplikowana, bo kilka fragmentów dają nam dosyć jasny obraz: przyjdzie na/w obłoku i stąpi z góry na ziemię. Mówi o tym zarówno sam Jezus (Łk 21:27), jak i Paweł (1 Tes 4:17) ale także anioł, który nawiedza uczniów na górze Oliwnej po wniebowstąpieniu Jezusa (Dz 1:11).
Biblia nie zostawia także wątpliwości nad miejscem przyjścia Jezusa: będzie to Jerozolima! (Za 1:16-17, 8:3; Mt 23:38)


Na trzecie pytanie odpowiedź jest mimo pozorów bardzo prosta: aby zapewnić nam życie w przyszłym świecie!

Jak jednak będzie wyglądał ten przyszły świat i gdzie się będzie znajdował? Tutaj kilka myśli, które podpowiada nam Słowo Boże:

Z całą pewnością pierwszy okres nie jest okresem w którym żyjemy, bo nie wszystko zostało poddane Mu pod stopy i nie pokonał jeszcze wszystkich wrogów, skoro pod koniec czasu pojawi się Antychryst i pociągnie za sobą tłumy w buncie przeciw Panu. Dodatkowo ciekawą obietnicę możemy przeczytać w księdze Apokalipsy, w której to Jezus obiecuje wiernym w Tatyrze, że będą władali nad poganami, co oznacza, że będą jeszcze poganie, kiedy Jezus powróci na ziemię (Ap 2:26-27)!

Biblia uchyla nam jednak rąbka tajemnicy, jak przyszły świat będzie wyglądał:

wtorek, 13 października 2015

Proroczy jak Jezus | konferencja z Jeffem Eggersem

W ostatnią sobotę gościliśmy naszego wieloletniego przyjaciela Jeffa Eggersa na konferencji "Proroczy jak Jezus". Cudowny czas dzielenia się Słowem Bożym, uwielbienia i prorokowania. 













niedziela, 12 lipca 2015

Jak cię widzą, tak cię piszą

W myśl tego starego przysłowia, zastanawiam się, jak dziś ludzie widzą Kościół…

Ponieważ otrzymałem wykształcenie ścisłe, zabrałby się za to zgodnie ze sztuką statystyki - najpierw wykluczyć należy opinie skrajne: zarówno te gloryfikujące jak i szkalujące Kościół.
Potem można już uśrednić wynik i wyciągnąć odpowiednie wnioski…

Jakie by one były? Trudno powiedzieć, bo z pewnością w każdym kraju inne, w każdym mieście, środowisku itd.

Nie jednak o tym chciałbym napisać - w tym miejscu interesuje bowiem tylko jedno: na ile różniłyby się od tego, jak go zdefiniował Jezus?

Jezus powiedział kiedyś - cytując jak to zwykle bywało w takich chwilach pisma:
Mój Dom będzie zwany Domem Modlitwy dla wszystkich narodów. (Mt 21:12-13, Mk 11:15-17, Łk 19:45-46)

Cytowany fragment księgi proroka Izajasza, brzmi w całości tak:

Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i ażeby miłować imię Pana i zostać Jego sługami - wszystkich zachowujących szabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego przymierza, przyprowadzę na moją Świętą Górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów.Wyrocznia Pana Boga, który gromadzi wygnańców Izraela: Jeszcze mu innych zgromadzę oprócz tych, którzy już zostali zgromadzeni. (Iz 56:1-8)

O czym tak naprawdę mówił Izajasz i co miał na myśli Jezus? Czy fragment ten dotyczy jedynie  świątyni Jerozolimskiej i dziś nie musimy się nim już przejmować?

Tak, bo mówił to w świątyni w konkretnej sytuacji, w której wygonił z niej handlujących ludzi.

Jednakże przyjrzyjmy się temu zdarzeniu dokładniej.
Spisane to zdarzenie zostało we wszystkich czterech Ewangeliach, przy czym w Ewangeliach synoptycznych pod koniec działalności Jezusa, a w Ewangelii Jana na samym początku Jego publicznej działalności. Oto teksty synoptyczne - są prawie identyczne:
A Jezus wszedł do świątyni i wyrzucił wszystkich sprzedających i kupujących w świątyni; powywracał stoły zmieniających pieniądze oraz ławki tych, którzy sprzedawali gołębie. I rzekł do nich: Napisane jest: Mój dom ma być domem modlitwy, a wy czynicie z niego jaskinię zbójców. (Mt 21:12-13, Mk 11:15-17, Łk 19:45-46)
Jednakże tekst w Ewangelii Jana różni się trochę ot powyższego:
W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska! Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz? Jezus dał im taką odpowiedź: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo. Powiedzieli do Niego Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni? On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. (J 2:13-22)

Zobaczmy więc najważniejsze miejsca w tym tekście obok siebie:

Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie.
Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo.
On zaś mówił o świątyni swego ciała.
Napisane jest: Mój dom ma być domem modlitwy, a wy czynicie z niego jaskinię zbójców.

Co więc z tego wynika? A to, że Ciało Jezusa ma być Domem Modlitwy, a więc Jego Kościół ma być Domem Modlitwy dla wszystkich narodów.
Gdy do tego dodamy jeszcze fragment z listu do Hebrajczyków, sprawa stanie się oczywista:
Mamy więc, bracia, pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje. Mając zaś kapłana wielkiego, który jest nad domem Bożym, przystąpmy z sercem prawym, z wiarą pełną, oczyszczeni na duszy od wszelkiego zła świadomego i obmyci na ciele wodą czystą. Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo godny jest zaufania Ten, który dał obietnicę. (Hbr 10:19-22)
Jezus nie tylko jest Panem Szabatu, jest również świątynią i to dlatego w przyszłym wieku nie będzie już potrzebna żadna świątynia, bo jest nią sam Jezus - Baranek Boży (Ap 21:22).

Póki jednak co, Kościół ma być Domem Modlitwy dla wszystkich narodów z jednej strony, z drugiej zaś strony Dom ten musi być nieustannie otwarty i gotowy na eksport domowników na misje - by głosić Dobrą Nowinę aż po krańce ziemi.

Świetnie ukazał to Franciszek w swojej adhortacji "Evangelii Gaudium", ja dodałbym jeszcze tylko fragment z Pieśni nad Pieśniami, który wypowiada Oblubieniec do swojej Oblubienicy:
Miły mój odzywa się i mówi do mnie: Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź!Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł.Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł czas przycinania winnic, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie.Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winne krzewy kwitnące już pachną. Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź!Gołąbko ma, ukryta w zagłębieniach skały, w szczelinach przepaści, ukaż mi swą twarz, daj mi usłyszeć swój głos! Bo słodki jest głos twój i twarz pełna wdzięku. (PnP 2:10-14)
Kościół to Dom Modlitwy, jednakże musi wyjść na zewnątrz, aby głosić Dobrą Nowinę aż po krańce ziemi…

wtorek, 7 lipca 2015

Anna i plan Boga


Kochani, dzisiaj chciałbym nawiązać do fragmentu I Sam. 1 - 2. Jest w nim mowa o Annie, matce Samuela. Była ukochaną żoną Elkana, jednak bezpłodną. Mogę się tylko domyślać, jaki ból nosiła w sobie, jak bardzo czuła się upokorzona. Bezpłodność była uznawana za brak błogosławieństwa przez Boga. W szóstym wersecie pierwszego rozdziału tej Księgi czytamy, że Peninna, druga żona Elakana "nieustannie sprawiała Annie ból i upokarzała ją z tego powodu". Można więc stwierdzić, że Anna była doświadczona cierpieniem tak bardzo, że gdy weszła do świątyni, aby wołać do Boga, kapłan Heli myślał, że jest pijana. Na szczęście Bóg usłyszał jej wołanie i otworzył jej łono, tak że urodziła Samuela, a później jeszcze pięcioro dzieci.
Można się zastanawiać, dlaczego Anna musiała, tak wiele wycierpieć, dlaczego Bóg od razu nie dał jej potomstwa. Ona jednak została doprowadzona swoim nieszczęściem i bólem do takiego stanu, że była gotowa oddać na służbę Bogu swojego pierworodnego syna. Nie wiem wiele o Annie, ale podejrzewam, że gdyby Bóg od razu dał jej syna, nie miałby on na imię Samuel i nie zostałby oddany na służbę do świątyni. Czy Bóg nie chciał błogosławić Annie? Czy nie chciał dać jej dzieci? Oczywiście, że chciał. Jednak Jego plan sięgał daleko dalej niż tylko życie Anny. To nie oznacza, że ona nic dla Niego nie znaczyła. Wręcz przeciwnie, Anna odegrała w tym planie wielką rolę. Jej ból, jej cierpienie, jej poniżenie miało sens i wydało wielki owoc w postaci Bożego męża, czystego i oddzielonego dla Boga. 
Spójrzmy na tą sytuację z dwóch perspektyw: Anny i Bożego planu. Najpierw wyobraźmy sobie życie Anny przed narodzinami Samuela: Peninna śmieje się z niej i udowadnia, że jest lepsza, bo Bóg dał jej potomstwo, a Elakan, widząc jej smutek, każe się pogodzić z rzeczywistością i mówi: "Czyż ja nie jestem dla ciebie więcej wart niż dziesięciu synów?". Jednak w sercu Anny jest coraz większy palący ogień, który woła : "Pragnę syna!!!". Z jej perspektywy cała ta sytuacja jest trudna i bolesna. Więcej - z naszej perspektywy Anna jest wręcz niesprawiedliwie potraktowana. Spójrzmy teraz na życie Anny jako element Bożego doskonałego planu. W owym czasie, w Izraelu służbę kapłańską pełnili Heli i jego dwaj synowie, którzy lekceważyli służbę Bogu :"Synowie zaś Helego byli nikczemni i nie liczyli się z Panem ani nie przestrzegali zasad postępowania kapłanów wobec ludu. (...)"I Sam.2:12-13. Bóg wiedział, że synowie Helego, mimo upomnień nie zmienią swojego postępowania, dlatego zadbał o to, aby narodził się człowiek taki jak Samuel, którego serce będzie posłuszne Bogu: "Wtedy ustanowię sobie kapłana wiernego, który będzie postępował według pragnień mego serca." I Sam.2:35. W ten sposób Samuel stał się narzędziem w rękach Boga, przez które mógł działać i mówić do Izraela.
W całej tej historii, można zobaczyć "kompleksowość" Bożych dróg, który odpowiedział na wołanie Anny, jednej osoby. A to, co zrobił dla niej, było częścią Jego planu wobec Izraela. Jednocześnie, to co spotkało matkę Samuela, doprowadziło jej serce do głębokiej wiary, co możemy zobaczyć w pieśni dziękczynnej na początku drugiego rozdziału.
Może nam się czasami wydawać, że Bóg o nas zapomniał, o tej mrówce w wielkim świecie, ponieważ rzeczy nie dzieją się tak, jak byśmy chcieli. I w takim miejscu jest bardzo prawdopodobne, że Bóg pragnie zbudzić naszą wiarę. W takim miejscu zadaje nam pytania: "Czy wierzysz, że jesteś źrenicą mojego oka? Czy wierzysz, że moje drogi są najdoskonalsze? Czy uwierzysz mi?"

środa, 1 lipca 2015

Festyn "Dzieci poznajcie Ojca" - wideo

Zaczęły się wakacje, my tradycyjnie już jesteśmy na obozie "Poświęceni Panu 2015" w Wiatrakach. Jak zawsze - jest wspaniale! Na pewno podzielimy się z Wami tym, czego tutaj doświadczyliśmy. 

A tymczasem - były zdjęcia, a teraz zapraszamy do obejrzenia krótkiego wideo z festynu.  

niedziela, 7 czerwca 2015

Dzieci poznajcie Ojca, Ojcowie poznajcie Odwiecznego [dużo zdjęć!]

Oto powód, dla którego było nas tutaj tak mało przez ostanie dwa miesiące: w pocie czoła szykowaliśmy festyn z okazji dnia dziecka. Wczoraj na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu było pięknie, miło i bardzo gorąco :) Na dzieci i dorosłych czekał koncert, kreatywne zabawy plastyczne, zajęcia sportowe, gra miejska nawiązująca do roku 1241, biskup czytał dzieciom przypowieści, a dorośli słuchali inspirującego wykładu na temat wychowania dzieci. Jednym słowem: działo się! I nie ma co ukrywać, że gdyby nie pomoc wielu osób z innych, zaprzyjaźnionych wspólnot (także spoza Wrocławia) - to przedsięwzięcie nie powiodłoby się! Dziękujemy Wam!