Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ks. Izajasza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ks. Izajasza. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lutego 2015

O wierności. O modlitwie. O wierze. O cierpliwości.




Wierność jest ciągłym trwaniem w czymś lub z kimś i ściśle łączy się z wiarą. Trudno jest być wiernym, szczególnie wtedy gdy wierzymy w wielkie rzeczy, a one nie dzieją się z dnia na dzień. Gdy pragniemy sprawiedliwości, a jej nie widzimy, gdy wołamy i prosimy o coś, a tego nie ma. W miejscu modlitwy właśnie takiej codzienności można boleśnie doświadczyć, gdy każdego dnia wołamy np. o sprawiedliwe i czyste prawo w Polsce, a rzeczywistość jaka jest, każdy wie. Można by rzec "Bez sensu, po co to wszystko!?" Czy nie lepiej zająć się robieniem czegoś bardziej sensownego, czegoś co daje nam namacalne efekty, co możemy zobaczyć? Ile można wołać do Boga? Czy On w ogóle słyszy?

No właśnie, czy On słyszy? Słyszy - bardzo dobrze słyszy. Tylko czy my w to wierzymy, czy widzimy sens w czekaniu i trwaniu? Czy wierzymy, że jest bohaterem wstępującym na rydwan w obronie wiary, pokory i sprawiedliwości (Ps. 45)?  Jak zmusić się do wiary, do nadziei i cierpliwości w czekaniu na odpowiedź? Do takiego miejsca prowadzi tylko jedna Osoba - sam Bóg. A właściwie poznanie Go. Dlatego tak ważne jest adorowanie Jego Osoby. Kiedy wypowiadamy na głos kim On jest, to zmienia nasze serce, bo wiara pochodzi ze słuchania (Rzym. 6.16). Ale taki proces wymaga czasu, nawet długiego, aby skruszyć nasze skamieniałe serca. Gdy zagłębiamy się w Jego istotę, w to, czego dokonał i jaki jest, zaczynamy rozumieć i dostrzegać pragnienia Jego serca. Więcej - nasze serca zaczynają dopominać się odpowiedzi na te pragnienia. Z tego miejsca zaczyna rodzić się wołanie do Boga o wypełnienie Jego woli, ale znowu przychodzi zniechęcenie i dlatego ponownie musimy wrócić do ogłaszania, kim On jest i nasza wiara wzrasta, by na nowo wołać i tak cały czas. Modlitwa powinna wznosić się nieustannie. Wstawiennictwo wynikające z poznania Boga i Jego serca, bo tylko w tedy wytrwamy w oczekiwaniu na odpowiedź.
Sam Jezus powiedział do swoich uczniów " Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie;" (Mt. 26:40-41). Czym jest pokusa? To brak wiary w to, że Bóg ma doskonałe rozwiązanie dla każdej sytuacji i że jest jedynym ratunkiem. To właśnie wtedy obieramy własne drogi, bo wątpimy w to, czy Bóg słyszy i odpowie, dlatego przestajemy wołać i wierzyć, przestajemy być Mu wierni i wybieramy dobre zamiast czekać na najlepsze. Kiedy przestajemy czuwać, kiedy nie wychodzimy na wartę (Hab.2:1-4) i z czujnością nie rozglądamy się, co jeszcze chce nam powiedzieć, nasze serca stają się zimne i obojętne na Jego głos.
A więc: Czy warto wołać i trwać na modlitwie gdy odpowiedzi nie widzimy?
Niech odpowiedzią będą dwa poniższe wersety:
"Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś - nadzieję." Rzym. 5:3-4
"Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.  Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą." Ew. Łuk. 11:9-10
Bóg pragnie nam odpowiedzieć, dlatego chce abyśmy do Niego wołali. A nagroda wielka czeka:
"Przed Tobą drżeć będą narody, gdy dokonasz dziwów nadspodziewanych, i o których z dawna nie słyszano. Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Tobą czynił tyle dla tego, co w nim pokłada ufność." Iz. 64:1-3

czwartek, 8 stycznia 2015

Jezus Chrystus - Sługa Boży

Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię. Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. A mówił: To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi. Tak mówi Pan, Odkupiciel Izraela, jego Święty, do wzgardzonego w swej osobie, do budzącego odrazę pogan, do niewolnika przemożnych: Królowie zobaczą cię i powstaną, książęta padną na twarz, przez wzgląd na Pana, który jest wierny, na Świętego Izraelowego. Księga Izajasza 49:1-7



W księdze Izajasza znajdujemy kilka proroczych pieśni o Słudze Bożym - Jezusie. Poruszają one temat Jego męczeństwa i chwalebnego panowania. Warto je studiować – głębia objawienia Jezusa, jaka z nich płynie, jest niesamowita. Na bazie rozdziału 49 przygotowywaliśmy jakiś czas temu nauczanie o wspaniałości Jezusa, często rozważamy ten fragment również w trakcie naszych sesji modlitewnych w Domu Modlitwy. 

Fragment ten rozpoczyna się wezwaniem, aby wszyscy - także Ci, którzy są daleko od Boga Ojca i od Chrystusa, zwrócili swą uwagę na to, co Jezus ma do powiedzenia. Wołanie jest skierowane do ciemnych, oddalonych, pogańskich miejsc, dalekich krajów. Jezus, namaszczony przez Ojca, jest jedynym, którego mamy słuchać - wśród wielu głosów, które rozbrzmiewają wokoło - to Jego głos jest godzien uwagi. Tylko On może nam dać uszy do słuchania oraz maść, abyśmy namaścili swoje oczy tak, by przejrzały. Co chce nam powiedzieć?

Zanim powstał świat, Jezus został powołany i namaszczony przez Ojca. Sam nie uzurpował sobie nic - to Bóg Go przeznaczył i przygotował - ukrył go, jak miecz w cieniu dłoni, jak strzałę w kołczanie - aż do przyjścia wyznaczonego czasu. Chodząc po ziemi Jezus „ukrywał” się przed ludźmi, nazywając się Synem Człowieczym – tylko dla tych dobrze znających Pismo było jasnym, kim On jest! Bóg – Król królów i Pan panów – przyszedł jako człowiek, obdarty ze swej chwały; Jego piękno i chwała, moc i potęga zostały ukryte, zasłonięte przed wzrokiem ludzkim. Wielu tych, którzy oczekiwali Mesjasza, potężnego króla, nie rozpoznało Go w bezbronnym dziecku, a potem prostym cieśli. "Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał." (Iz. 53:2). Teraz także Jezus jest ukryty, aż do momentu, kiedy ujrzy Go każde oko i ludzie będą biadać nad tym, którego przebili (Ap. 1:7).

W proroczej pieśni z księgi Izajasza, Jezus nazwany został Izraelem. I można powiedzieć, że tak jak Jakub (nazwany potem przez Boga Izraelem, por. I Moj. 32:29) Jezus również walczył z Bogiem po to, aby ludzkość mogła być zbawiona. Jezus został sługą i ogołocił samego siebie - to kosztowało Go wszystko: pozwolił zamknąć swoją wszechpotężną istotę w kruchym, śmiertelnym ciele ludzkim. Bóg stał się człowiekiem. Król stał się sługą. Ten, który podtrzymuje wszystko słowem swej potęgi, dał się zmiażdżyć Bogu cierpieniem za nasze grzechy. 

Poprzez posłuszeństwo Jezusa w trakcie jego posługi na ziemi imię Boga Ojca zostało uwielbione – tak samo, jak w Jego śmierci oraz zmartwychwstaniu. Teraz wyczekujemy powtórnego przyjścia Jezusa, a imię Boga ponownie zostanie wywyższone.

Dlaczego więc w pewnym momencie pada stwierdzenie „próżno się trudziłem”? Patrząc na życie Jezusa tylko w kontekście tych kilkudziesiędziu krótkich lat spędzonych na ziemi, trudno nie przyznać temu racji: naród, do którego przyszedł, odrzucił Go; miasto, w którym służył – nie poznało czasu swego nawiedzenia. Urodzony w prostej rodzinie, zanim rozpoczął swoją służbę, pracował jako cieśla, umarł haniebną śmiercią. „Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.” (Iz. 53:3)


A jednak dobrze wiemy, jak kończy się ta historia! Jezus, którego w czasie pierwszego przyjścia odrzucił Izrael, stał się zbawieniem także i dla pogan. Dzisiaj zasiada po prawicy Ojca w pełni chwały i uwielbienia, a Jego dziedzictwem stały się narody. Już niedługo nadejdzie czas, kiedy w niebie rozlegnie się wołanie „Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć”, a Ten, który stał się niewolnikiem przemożnych, powróci jako Król w pełni chwały do obiecanego Mu miasta i zasiądzie na tronie na Syjonie. Maranatha. Przyjdź Panie Jezu.