Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydarzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydarzenia. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lipca 2016

Biadania moje zmieniłeś mi w taniec

Chciałam podzielić się z wami tym jak Bóg przyszedł z uwolnieniem dla mojego ciała i ducha na obozie "Poświęceni Panu. Cuda i znaki Jego obecności". 



Część z was pewnie zauważyła, że na obozie tańczyłam z flagami podczas uwielbienia. Odważyłam się na to po raz pierwszy, nigdy wcześniej nie miałam w rękach flag. Nie zajmuję się tańcem zawodowo, można powiedzieć, że wogóle się nim nie zajmuje. Od małego bardzo lubiłam tańczyć, miałam do tego dryg ale i słomiany zapał. Przez krótki czas chodziłam na tańce ludowe, poźniej trochę break dance, miesiąc tańca współczesnego ale wtedy bardzo mi się nie podobał, najczęściej tańczyłam więc w domu przed telewizorem ;)

Często chodziłam z myślą, że zmarnowałam talent, który otrzymałam od Taty Niebieskiego. On jednak upomniał się o niego. Od jakiegoś czasu składał mi w sercu myśl "weź flagi i tańcz dla Mnie, ogłaszaj moje Królestwo". Ja oczywiście miałam milion powodów, by tego nie robić: "No co Ty Boże, ale żeś wymyślił, nie widzisz ilu jest tu ludzi. Daj spokój, przecież nigdy w rękach nie miałam flag. Co niby miałabym z nimi zrobić? Jeszcze się będą patrzeć, jak koślawo nimi macham. Może jeszcze nie teraz". Ta rozmowa powtarzała się wiele razy na różnych modlitwach czy konferencjach.

Jednak Bóg ma swoje drogi i sposoby, by dotrzeć do człowieka. Kiedy przyjechałam na obóz dowiedziałam się, że tego samego dnia są warsztaty z flagami i postanowiłam w nich uczestniczyć. Zdążyłam na 10 min przed końcem, ale udało mi się dowiedzieć, że kolory nie są przypadkowe, każdy ma swoje znaczenie. Drugiego dnia warsztatów dotarłam w momencie, kiedy już uczestnicy flagowali. Zapytałam Małgosi, czy można się dołączyć, powiedziała, że zaraz będzie przerwa i wejdę na drugą turę, więc usiadłam i czekałam na swoją kolej. W czasie czekania miałam w sercu pragnienie, by wziąć czerwoną flagę. Przerwa jednak nie następowała, aż nagle podeszła Małgosia i mówiąc, że jednak nie robią przerwy, wręczyła mi flagę - o jakim kolorze??? - właśnie czerwonym :) Byłam tym poruszona.

Po tych warsztatach, po raz pierwszy w życiu, odważyłam się wziąć flagi na modlitwie, by prowadzona przed Ducha Świętego oddać chwałę Najwyższemu, by ogłaszać Jego Królestwo, Jego uzdrowienie, Jego Miłość, doskonałą ofiarę.

Chwała Panu!!! Temu, który uwolnił moje ciało i ducha do tańca. Odtąd uwielbiać Cię będę całą sobą, nie tylko słowem, nie tylko dźwiękiem, ale każdym swym ruchem. Bo godny jesteś tego Panie, Ty jedynie masz moc, by uwalniać, uzdrawiać, by czynić szczęśliwym.

Dziękuję dziewczynom, które prowadziły te warsztaty. Małgosia, Jola, Aga dziękuję wam, to było Boże dzieło.

Biadania moje zmieniłeś mi w taniec;

wór mi rozwiązałeś, opasałeś mnie radością,

by moje serce, nie milknąc, psalm Tobie śpiewało.

Boże mój, Panie, będę Cię wysławiał na wieki.

Psalm 30,12-13 


Justyna Wojciechowska




poniedziałek, 4 kwietnia 2016

5 lat codziennej modlitwy




Tak - to dziś obchodzimy 5 rocznicę codziennej modlitwy we Wrocławiu i Warszawie!

Tak jak wielkim cudem było jej rozpoczęcie, tak jeszcze większym cudem jest jej kontynuacja, bo codzienność potrafi być zaskakująca w każdą stronę: od zachwytu po znużenie i rozczarowanie.

Zaczęliśmy dosyć nieoczekiwanie - ku zaskoczeniu wszystkich nas, znaleźli się LUDZIE, którzy zachwycili się ideą codziennej modlitwy.
Wydawało się, że największym problemem będą pieniądze - bo przecież koszty takiego przedsięwzięcia są ogromne!
Bardzo szybko jednak okazało się, że wszystko zaczyna i kończy się na LUDZIACH!

I tak zaczęliśmy w piwnicy na Kruszwickiej 40 godzinami modlitwy w tygodniu, z 6-ścioma misjonarzami - wstawiennikami i całą grupą wolontariuszy, którzy dołączali do zespołów uwielbienia.
Nasze dni upływały na adoracji Boga i wstawiennictwie za miasto, kraj, Kościół, Izrael, świat…

Przeżywaliśmy wielkie chwile uniesienia, kiedy Bóg pozwalał nam doświadczać Jego Obecności, ale także wielkie chwile prób i kryzysów.
Były łzy wzruszenia i łzy smutku, pełna sala modlących się ludzi i sam zespół prowadzący modlitwę, był czas budowania i czas burzenia, czas rodzenia i umierania - przeżyliśmy tak wiele…

Tak wiele ludzi przewinęło się przez to miejsce, których dziś już nie ma a których wspominamy ciepło i odczuwamy ich wielki brak: Ania, Alicja, Alina, Artur, Beata, Brygida, Krzysiek, Łukasz, Łukasz, Małgosia, Mateusz, Marta, Robert, Zenek, Zyta…


 


A jednak trwamy, bo wierzymy, że kto wytrwa do końca…

Dziś już nie w piwnicy na Kruszwickiej, ale w sali na Ostrowiu Tumskim - w samym sercu naszego miasta - modlimy się, śpiewamy na chwałę Boga, jedną ręką budujemy, drugą walczymy, w słońcu i mrozie, w czasie dobrym i złym.

Zmieniły się prezydenci, premierzy, sejm, senat - a my ciągle trwamy za nich na modlitwie, mając nadzieję, że będą służyli Bogu.
Mamy potężne świadectwa działania Boga i Jego odpowiedzi na nasze wołanie, ale mamy też takie tematy, że modlimy się jakbyśmy walili głową w mur…

Większość czasu spędzamy w samotności - bo w końcu wstawiennicy to aktorzy "drugiego planu" - ale nie zniechęcamy się!

Nasi bohaterowie - ludzie wiary: Adriene, Agata, Agnieszka, Ania, Antoni, Benek, Daniel, Dominik, Ewa, Ewa, Filip, Jarosław, Jeremiasz, Justyna, Justynka, Kuba, Lew, Marcin, Marek, Maria, Marysia, Mirka, Monika, Monika, Natalia, Natalia, Nela, Paweł, Robert, Sylwia, Tomasz, Wiesia, Wojciech, Zoe, Zosia - chwała Bogu za nich!

Jeżeli w tym miejscu spodziewasz się odpowiedzi na pytanie co dały nasze modlitwy, to odpowiedzą niech będą słowa samego Jezusa:

A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? (Łk 18:7)
Ja osobiście mam nadzieję, że kiedyś, kiedy staniemy przed Obliczem Tego, którego oczy są jak płomienie ognia zobaczymy i zrozumiemy to, bo dziś podtrzymuje nas wiara w to, że
Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego (Jk 5:16)

czwartek, 31 grudnia 2015

Konferencja Chwalebny Adwent Chrystusa

Przed Świętami Bożego Narodzenia gościliśmy na konferencji ks. Petera Hockena oraz ks. Mariusza Rosika. Konferencja przypadała na czas adwentu i też w tym obszarze tematycznym pozostawaliśmy:  wypatrywanie tego, co ma przyjść, wołanie Ducha "Panie Jezu, przyjdź". Dobrze też było posłuchać o różnych koncepcjach dotyczących spraw ostatecznych w tradycji judeochrześcijańskiej. 







niedziela, 8 marca 2015

Pascha - kiedy, jak i dlaczego?




Nie w każdym roku termin obchodów Paschy żydowskiej pokrywa się ze Świętami Wielkanocnymi obchodzonymi przez kościoły chrześcijańskie.

Początek Paschy przypada bowiem na dzień 14 miesiąca Nisan (data zmienna - zgodnie z żydowskim kalendarzem), natomiast Święta Wielkiej Nocy przypadają w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca (zgodnie z zasadą przyjętą na Soborze Nicejskim w 325 roku naszej ery).
Już sam fakt różnego terminu świętowania tych uroczystości pokazuje niezrozumiałe rozdarcie między żydowską tradycją stanowiącą przecież podwalinę Świąt Wielkiej Nocy a chrześcijańskim świętowaniem odcinającym się od swoich korzeni. Trzeba jednak jednoznacznie stwierdzić, że chrześcijaństwo bez Paschy celebrowanej przez Jezusa byłoby co najmniej mało zrozumiałe (a być może nawet zupełnie niezrozumiałe).

Pascha, którą Jezus obchodził ze swoimi uczniami byłą bowiem zwyczajną, obchodzoną zgodnie ze zwyczajami żydowską wieczerzą pesachową.
Możemy o tym przeczytać chociażby w relacji Ewangelii wg św. Łukasza:
„Nadchodziła uroczystość Przaśników, tak zwana Pascha. Jezus posłał Piotra i Jana z poleceniem: «Idźcie i przygotujcie nam Paschę byśmy mogli ja spożyć». Oni poszli, znaleźli tak jak im powiedział, i przygotowali Paschę. A gdy nadeszła pora, zajął miejsce u stołu i Apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: «Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Już jej spożywać nie będę, aż się spełni w królestwie Bożym». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie rzekł: «Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie Królestwo Boże»” (Łk 22:1-18).
Nie ma chyba lepszej okazji na celebrację tych uroczystości, niż początek Wielkiego Tygodnia i nie ma lepszych okoliczności niż świętowanie ich w obecności Żydów, którzy uznają w Jezusie Mesjasza Izraela.

Słowo seder oznacza porządek. Cały przebieg kolacji paschalnej jest bowiem ściśle określony, a każdy gest, słowo, błogosławieństwo a nawet poszczególne potrawy mają swoje znaczenie. Pascha jest niejako wejściem do wehikułu czasu, który przenosi nas w noc wyjścia Izraela z Egiptu i umożliwia zajęcie miejsca przy stole Jezusa w Wieczerniku.

Warto zwrócić uwagę, na znaczenie poszczególnych świąt żydowskich i całego kalendarza, który niejako rozpoczyna się świętem Paschy (trwającym siedem dni). Siedem tygodni po Passze następuje święto Tygodni. Siedem miesięcy po święcie pierwszym (i największym święcie) następuje ostatnie święto żydowskiego kalendarza - Święto Namiotów.

Święto Paschy jest przez wierzących Żydów utożsamiane z osobą Jezusa Chrystusa, święto Tygodni z zesłaniem Ducha Świętego, zaś Święto Namiotów nie tylko przypomina o obecności Boga wśród Ludu podczas wędrówki na pustyni, ale przede wszystkim pokazuje przyszłość jaka czeka wszystkich wierzących, przyszłość w której wszyscy będą mogli przebywać w Bożej obecności i oglądać Go twarzą w twarz.

Zanim rozpocznie się Paschy świętowanie następuje obrzęd Birkat Haner - zapalenie świec oraz przygotowanie domu. Biblia przypomina bowiem: „Przez siedem dni nie będzie kwasu w domach waszych” (Wj 12:19).
Istnieją cztery obietnice związane ze świętowaniem Paschy - zawarte są w tekście biblijnym zapisanym w Księdze Wyjścia:
„Przeto powiedz synom izraelskim: Ja jestem Pan! Uwolnię was od jarzma egipskiego i wybawię was z niewoli, i wyswobodzę was wyciągniętym ramieniem i przez surowe kary. I wezmę sobie was za mój lud, i będę wam Bogiem, i przekonacie się, że Ja, Pan, Bóg wasz, uwolniłem was spod jarzma egipskiego.” (Wj 6:6-7)

Właśnie na pamiątkę tych czterech obietnic w czasie wieczoru paschalnego wznosi się 4 kielichy.


Pierwszy kielich - to kielich uświęcenia.
Po nim następuje Maggia - opowiadanie historii wyjścia Izraelitów z Egiptu. W tym miejscu wspomina się okolicznościach wyjścia Narodu Wybranego z ziemi egipskiej - możemy w zupełnie nowym kontekście zrozumieć plagi egipskie, które nie były karą dla samego narodu egipskiego, ale formą osądu nad bogami Egiptu (Wj 12:12). Np. plaga krwi, która sprawiła, że Nil (jeden z bogów Egiptu) stał się całkowicie martwy, plagę ciemności, która całkowicie odebrała władzę kolejnemu, najpotężniejszemu bogu egipskiemu - Ra, oraz plagę pomoru pierworodnych, która bez żadnych różnic dotknęła wszystkich Egipcjan, w tym także uważanego za boga władcę Egiptu - faraona.

Na pamiątkę tych plag, po wypiciu drugiego kielicha paschalnego - kielicha sprawiedliwości, w czasie wieczerzy paschalnej macza się mały palec w winie i strząsa na talerz po jednej kropli.

Spożywa się również gorzkie zioła maczane w soli, aby przypomnieć ile łez wylali Izraelici pod rządami nieprzyjaznego im faraona. Kolejną potrawą, która jest spożywana podczas wieczerzy paschalnej jest chrzan, który również ma wycisnąć łzy z oczu zasiadających przy stole na pamiątkę łez, które ronili Izraelici w niewoli egipskiej. Jednak już kolejna potrawa spożywana podczas wieczoru paschalnego jest znacząco różna od poprzednich.

Na kawałek macy nakłada się bowiem tzw. charoset - mieszaninę tartych jabłek z rodzynkami, słodkimi przyprawami i winem, która z jednej strony ma symbolizować glinę, z której Żydzi wyrabiali cegły w Egipcie, z drugiej zaś ma pokazywać, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach Bóg może napełnić nasze serca słodyczą swojej obecności.
Na koniec tej części paschy spożywa się jajko, które weszło do „kanonu” potraw paschalnych po zburzeniu świątyni i zaprzestaniu kultu świątynnego. Ma ono przypominać o ofiarach całopalnych składanych na ołtarzu (tak jak ofiary całopalne były poczerniałe, tak jajko powinno zostać ugotowane w barwniku dającym mu ciemny kolor, podobnie jak ofiary całopalne były składane codziennie, tak kura znosi jedno jajko dziennie).

Na zakończenie tej części wieczoru śpiewa się znaną pieśń paschalną - Dayenu (dosłownie - to by już wystarczyło). Ta pieśń przypomina o poszczególnych darach jakimi Bóg obdarzał swój Lud. Śpiewa się więc m.in
„Jeśliby Bóg wyprowadził nas z Egiptu a nie pokarał naszych ciemiężycieli - to by już wystarczyło. Jeśli Bóg rozdzielił morze dla nas i nie zatopił w nim naszych ciemiężycieli - to by już wystarczyło. Jeśli Bóg zatopił w morzy naszych ciemężycieli a nas wyprowadził na suchy ląd - to by już wystarczyło. Jeśli by Bóg karmił nas manną i nie dał nam szabatu - to by już wystarczyło. Nawet jeśli Bóg dał nam szabat i nie poprowadził nas pod Synaj - to by już wystarczyło. Nawet jeśli On dał nam Torę i nie przeprowadził nas do ziemi obiecanej to by już wystarczyło…"
Ta pieśń ma niezliczoną ilość zwrotek a każda z nich wspomina Boże dzieła wykonanie dla Izraela.

W tym miejscu wieczoru paschalnego następuje uroczysty posiłek.


Po spożyciu uroczystego posiłku wznosi się trzeci kielich - hageula - kielich odkupienia. Właśnie ten kielich wzniósł Jezus - dając swoim uczniom i mówiąc
„Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22:20).
W tym miejscu należy skupić się na osobie Jezusa - prawdziwego Baranka, który gładzi grzechy świata poprzez zestawienie ze sobą symbol baranka paschalnego i Osoby, która była wypełnieniem obietnic.

Izraelici w Egipcie zostali ocaleni przez ofiarowanie nieskalanego baranka. Teraz cała ludzkość jest ocalana przez Ofiarę prawdziwego Bożego Baranka. W czasie wyjścia z Egiptu to krew zwierzęcia była znakiem dającym ochronę. Dzisiaj to Krew Jezusa jest znakiem dla wierzących i daje prawdziwą ochronę przed napaścią Nieprzyjaciela. Kiedyś przez baranka Bóg uwolnił z niewoli swój Lud i wprowadził go do ziemi mlekiem i miodem płynącej, dziś uwalnia nas od grzechu i prowadzi do raju.
Wspólnym mianownikiem dla wydarzeń przeszłych, teraźniejszych i przyszłych jest fakt Bożych interwencji w historii świata i człowieka, które mają na celu uratowanie Jego Ludu.

Należy przypomnieć sobie wezwanie św. Pawła zawarte w Liście do Koryntian:
„Wcale nie macie się czym chlubić! Czyż nie wiecie, że odrobina kwasu całe ciasto zakwasza? Wyrzućcie więc stary kwas, abyście się stali nowym ciastem, jako że przaśni jesteście. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza Pascha. Tak przeto odprawiajmy święto nasze, nie przy użyciu starego kwasu, kwasu złości i przewrotności, lecz - przaśnego chleba czystości i prawdy" (1 Kor 5:6-8).

Z opisu Paschy 2014, autorstwa naszego przyjaciela: Adama Dylusa

piątek, 13 lutego 2015

Dokąd Duch Prowadzi Kościół



Od konferencji minął już prawie tydzień, najwyższa więc pora pokazać kilka zdjęć i podzielić się kilkoma refleksjami. Z radością wspominamy ten czas głębokiego i poruszającego nauczania oraz wspólnego uwielbienia prowadzonego przez zespół z różnych, nie tylko wrocławskich wspólnot, tworzony z dorosłych i dzieci. Dobrze jest razem wpatrywać się w Jezusa, wsłuchiwać się w to, co Duch Święty objawia nam o Nim, a także badać to, do jakiego dzieła nas prowadzi.

W trakcie swoich wystąpień ksiądz Peter Hocken dokładnie omówił, w jakim kierunku Papierz Franciszek kieruje Kościół Katolicki.Jest to ważne dla wszystkich chrześcijan, nie tylko katolików, gdyż zmierza w stronę pojednania chrześcijan i to nie tylko na papierze i w teologii, ale przede wszystkim w działaniu.


Spotkania z liderami różnych Kościołów i ruchów świadczy, że jest to traktowane bardzo poważnie. Przekaz tego działania zarówno dla katolików (przestańcie się bać, rozpamiętywać rany, ale odważnie podajcie rękę wszystkim) jak i drugiej strony (przestańcie się bać i żyć w odrzuceniu, bo wyciągamy do Was rękę i to nie jak ojciec, tylko partner) jest bardzo jasny. 

Ta rozprawa z lękiem i nieufnością wobec siebie są kluczowe, bo obie strony się boją wyjść ze swojego świata, w którym żyją. Z tego płynie też jasny sygnał do Kościoła we Wrocławiu - pojednajcie się i przestańcie żyć ranami przeszłości.


Ważnym przesłaniem konferencji było też dla nas pokazanie szerszego kontekstu bieżących i przeszłych wydarzeń: Bóg nie stracił panowania nad tym, co się dzieje z Jego Kościołem i ciągle wszystko jest pod Jego kontrolą. Co dodatkowo w połączeniu z ostatnim wykładem księdza Petera w Krakowie pod tytułem: „Jezus i naród żydowski: czy ta tragedia musiała się wydarzyć” pokazuje, że wszystko jest tak, jak być powinno:Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie (Rz 11:32). 


On nad wszystkim czuwa i ma wszystko w swoim ręku!










Materiały z konferencji można znaleźć na stronie księdza Hockena (klik w link). Zajrzyjcie koniecznie!

wtorek, 16 grudnia 2014

Dokąd Duch prowadzi Kościół?

Zapraszamy w lutym na szczególną konferencję!



Tematy
  1. Duch Święty objawia i wywyższa Jezusa jako Mesjasza, Zbawiciela, Pana oraz Chrzciciela Duchem Świętym.
  2. Duch Święty posyła Kościół w misji - wysyła do kończyn (Franciszek), ubogich i aż po krańce ziemi:
    1. ewangelizacji
    2. służbie najbardziej potrzebującym
  3. Duch Święty tworzy komunię z różnorodności tworzących ciało Chrystusa (fundamen pojednania między Żydami i Kościołem z narodów a także tworzy solidarność między ludźmi 

Więcej szczegółów po kliknięciu w link: 
KONFERENCJA
7 lutego 2015
ul. Kanonia 11
Wrocław